Close
Close

Dzieci Neostrady dowiadują się jak działa demokracja

Skip to entry content

Demokracja – system rządów (reżim polityczny, ustrój polityczny) i forma sprawowania władzy, w których źródło władzy stanowi wola większości obywateli (sprawują oni rządy bezpośrednio lub za pośrednictwem przedstawicieli)

W przełożeniu na chłopski – o tym, czy możesz pociągnąć ściechę z kolegami na przerwie w pracy, decydujesz nie ty sam, ale, bezpośrednio lub pośrednio, większość. Większość wszystkich ludzi w zamieszkiwanym przez ciebie kraju. I twoja niedorozwinięta koleżanka z działu, przeglądająca całymi dniami katalog Avonu w trakcie pracy, i twój team leader, i twój teść plujący przez lewe ramię, za każdym razem, gdy w TVNie wspomną o homoseksualistach i pan Ździchu spod Żabki. Większość. Nie tylko osoby, które ty uznasz za godne i właściwe do podjęcia takiej decyzji. Większość.

Tak działa demokracja – ustrój polityczny w Polsce.

I widzę, że jesteś bardzo zaskoczony tym faktem, że o sytuacji w kraju nie decydujesz Ty z kolegą, tylko pozostałe kilkadziesiąt milionów ludzi. Zaskoczyło cię to na tyle, że musiałeś pokazać niezrozumienie systemu, w którym żyjesz już dłuższy czas i od wczoraj widzę na Facebooku hasła typu „Anglia czeka”, „spierdalam!”, „czas się pakować” i „którędy na Modlin?”. Czyli co, przez całe gimnazjum i liceum uciekałeś z lekcji WOSu i dopiero teraz dotarło do twojej główki, że jak prezydenta wybiera większość, to może wybrać innego niż byś chciał?

Refleks szachisty, brawo.

Urocze jest też, z jakąś łatwością pokazujesz swoją nietolerancję. Nie wygrał Bronisław Komorowski, tylko Andrzej Duda, to wszyscy, którzy na niego głosowali są idiotami i trzeba od nich uciec, tak? Każdy, kto oddał głos na kandydata PiSu do gazu? No pięknie. Wcześniej byłeś taki inteligentny, taki kulturalny, taki europejski, taki otwarty na dyskusję, ale wystarczy, że coś pójdzie nie po Twojej myśli, a już wyciągasz widły ze stodoły i chcesz na nie nabić sąsiada. Zapraszam w takim razie do miejsc, w których jest dyktatura, tam z pewnością będziesz czuć się lepiej, mając do wyboru tylko jeden poprawny tok myślenia.

Jeśli demokracja Ci nie służy, wyprowadź się na Kubę.

Ale ty przecież nic z tym nie zrobisz. Nie masz jaj, żeby wyjechać, bo jesteś Dzieckiem Neostrady. Nie wyjdziesz na ulicę, nie zorganizujesz zamieszek, nie podpalisz pałacu prezydenckiego. Nawet nie wywiesisz na trzepaku prześcieradła z hasłem napisanym plakatówkami młodszego brata, żeby dać wyraz, że faktycznie sprzeciwiasz się wynikowi wyborów. Nie zrobisz niczego. Jedyne na co Cię stać, to żartobliwy status na Facebooku. Wklejenie śmiesznego zdjęcia na Twitterze. Tyle z twojego wielkiego niezadowolenia. Brawo!

Nie bądź markotną ciapą, która tupie nóżkami i pluje na wszystkich dookoła, gdy coś idzie nie po jej myśli. Dotrzymaj słowa i wyjedź z kraju, albo przyjmij do wiadomości, że tak właśnie działa demokracja.

autorem zdjęcia jest Mark Harkin
(niżej jest kolejny tekst)

Cotygodniowy Przegląd Internetu #27: duże piersi, jedzeniowy terror i wikingowie do chędożenia

Skip to entry content

cotygodniowy przegląd internetu 27

Łouł, ostatnie 7 dni było gorące! Dwie debaty między kandydatami na prezydenta mocno podkręciły atmosferę przed wyborami, owocując dziesiątkami memów naszpikowanych emocjami. Dlatego w 27 numerze “Cotygodniowego Przeglądu Internetu” luzujemy i spuszczamy powietrze z politycznej napinki, bo nie samym gajowym i avatarem Kaczyńskiego Polak żyje.

Duże piersi wcale nie są fajne: facetom często wydaje się, że to skarb i wygranie życia, ale posiadaczka rozmiaru 90G przekonuje, że jest dokładne odwrotnie. 6 rzeczowych powodów, dla których lepiej mieć małe cycki.

Czy Wiedźmin radzi sobie w mediach społecznościowych? Ciekawa i merytoryczna analiza, pokazująca jak najnowszy growy hit był promowany na Facebooku, YouTube, Twitterze i Instagramie.

Pizza podbija świat! Zdjęcia dużej pepperoni wkomponowanej w miejską architekturę.

Jedzeniowy terror z dzieciństwa: pamiętacie hasła “to zjedz mięso, a zostaw ziemniaczki” albo “za mamusię, za tatusia…”? To tu znajdziecie tego więcej, podane w zabawno-retrospekcyjny sposób.

Symbole z etykiet kosmetyków: które widywałem za każdym razem, gdy kupowałem, szampon, krem, czy perfumy, ale nie miałem pojęcia co oznaczają. Kasia tłumaczy znaczenia 7 najpopularniejszych z nich.

Eksperyment na Kafeterii: czyli trollowanie użytkowników najpopularniejszego forum dla kobiet, na którym można się dowiedzieć zarówno jak sprawdzić, czy pasujesz do swojego partnera, jak i jak wyskrobać dziecko łyżeczką.

Do czego służą dodatkowe dziurki na sznurówki? Nigdy ani nie miałem pojęcia, ani też ich nie używałem, ale miło, że w końcu ktoś wytłumaczył po cholerę one tam są.


 

Dziecko na kozie przed komputerem: czy ktoś może mi wytłumaczyć o co chodzi?

I have several questions…

Posted by UNILAD on 20 maja 2015

 

Cała prawda o mężczyznach: Abstrachuje cały czas eksperymentują z formatami i tym trafili w 10-tkę. Lekkie, zabawne i prawdziwe. I jest Paulina Lis.


 

O robieniu w internecie: opowiadam Filipowi z kanału Kraków Kontra Reszta Świata i mimo tego, że nagrywaliśmy to bladym świtem i brzmię jakbym był w fazie REM, da się na to patrzeć.


 

Klip tygodnia: Prawie, że całkowicie nierapowy numer amerykańskiego króla swagu. Bardzo ładny, ciekawie zrealizowany i miły dla oka teledysk. Nigdy nie brałem kwasu, ale podejrzewam, że stan po zażyciu wygląda właśnie tak.


 

Fanpage tygodnia: 6 razy próbowałem napisać coś mądrego o tym profilu. Pisałem i kasowałem, pisałem i kasowałem, i w końcu się poddałem. Nic tak nie oddaje tego co tam znajdziecie, jak jego nazwa. Lumberseksualizm zbiera żniwa.

Witam! Trudno mi znaleźć dla siebie faceta w moim otoczeniu, bo podobają mi się męscy, dobrze zbudowani i zarośnięci -…

Posted by Szukam wikinga do chędożenia on 13 kwietnia 2015

 

Ogłoszenie parafialne: nie powiem nic innego, niż przed pierwszą turą – idź na wybory! Nie ważne czy Duda, czy Komorowski, czy Frank Underwood – ważne, żeby nie było Ci wszystko jedno i żebyś dał temu wyraz!

Czym się różni zazdrość od zawiści?

Skip to entry content

Często słyszę dumne wypowiedzi „ja nikomu niczego nie zazdroszczę!”, w trakcie dyskusji na temat pieniędzy, kobiet, czy sławy, gdy rozmówca przeczuwa, że dyskusja zmierza w stronę zauważenia różnic między mną, a Hugh Hefnerem. Czy nim, a Jackiem Nicholsonem. Czy nią, a Madonną. Czy jakimkolwiek Polakiem, poza Romanek Polańskim, a przeciętnym aktorem ze Stanów. Po wytłuszczeniu tych dysproporcji w statusie społecznym i stanie świnki skarbonki, ludzie notorycznie chcą zaznaczyć, że mimo iż pragną tych celebryckich atrybutów, w żadnym, ale to w żadnym wypadku nie zazdroszczą omawianej personie. Jakby zazdrość była czymś złym.

Ja od dziecka zawsze komuś czegoś zazdrościłem. I dalej zazdroszczę.

W przedszkolu, w pełni zmieniających się Transformersów, które miał tylko jeden dzieciak w grupie i cała reszta musiała ustawiać się w kolejce, żeby móc się nimi pobawić. W podstawówce, wszystkiego, co miało znaną metkę. W gimnazjum, gładkiej cery bohaterom „Na Wspólnej”. W liceum, zagranicznych wakacji, zagranicznych ferii, zagranicznych majówek, zagranicznych przerw świątecznych i wszystkiego co powiewało przekraczaniem granic. Na studiach, orgii na imprezach i pracy po zakończeniu edukacji studentom z kraju z flagą z gwiazdkami.

Obecnie zazdroszczę Michałowi Szafrańskiemu liczby czytelników, Abstrachujom skutecznego rozwijania marki odzieżowej, Lekko Stronniczym braku skrępowania w występowaniu przed kamerą, a Weronice Załazińskiej wyjazdu na festiwal w Cannes. I co wynika z tej całej mojej zazdrości? To, że mobilizuję się i pracuję więcej i ciężej, żeby mieć to co oni. Chęć posiadania tego, co widzę u kogoś innego, przekłada się u mnie na działanie skierowane na zdobycie tego.

Zresztą spójrzmy jak to uczucie definiują słowniki. Według Państwowego Wydawnictwa Naukowego to

uczucie przykrości spowodowane brakiem czegoś, co bardzo chce się mieć i co inna osoba już ma

natomiast Wikisłownik określa to jako

uczucie chęci posiadania czegoś należącego do innej osoby, robienia tego, co ona

Nie brzmi jak jakaś terminalna choroba zakaźna, ani stan czyniący z Ciebie podczłowieka, prawda? Ot, po prostu uczucie dające Ci do zrozumienia, że jest jeszcze na tej plancie coś, co chcesz mieć. Dlaczego więc, ludzie tak mocno chcą manifestować odcinanie się od niego? Najprawdopodobniej przez mylenie zazdrości z zawiścią.

Czym jest zawiść?

Według PWNu

uczucie silnej niechęci do osoby, której się czegoś zazdrości

według Wiki

uczucie znacznie silniejsze niż zazdrość, polegające na odczuwaniu silnej niechęć lub wrogość w stosunku do osoby, której czegoś się zazdrości

A według mnie, to zgubne, wyniszczające uczucie, które zżera Cię od środka jak rak. W momencie, gdy włada Tobą zawiść, nie widzisz pracy, trudu i czasu poświęconego przez daną osobę, na zdobycie zajebistej fury, willi z parkiem wodnym, czy popularności równej Coca-Coli. Widzisz tylko te symbole sukcesu i uważasz, że ona na nie nie zasługuje, bo bezwarunkowo należą się Tobie.

Nie analizujesz sytuacji, nie próbujesz się zastanowić i dojść do tego, czemu ktoś ma furmankę pieniędzy, a Ty ledwo hulajnogę z groszówkami. Nie szukasz odpowiedzi z czego to wynika, nie próbujesz zrozumieć czynników decydujących o tym. Skupiasz się na sobie i swoim poczuciu dyskomfortu i nie przyjmujesz do świadomości, że po prostu mogłeś się za mało starać.

Zawiść sprawia, że zamiast inspirować się osiągnięciami innych, zaczynasz je deprecjonować, żeby nie czuć się źle. Budujesz sobie iglo z negatywnych emocji, w którym plujesz na ludzi mających to, co tych chciałbyś mieć, ale nigdy nie zrobiłeś na tyle dużo, by to zdobyć. Ta obsesja pożądania połączona z nienawiścią przesłania Ci rzeczywistość jak katarakta. Przestajesz budować, skupiasz się na destrukcji. Przy czym, paradoksalnie, nie zauważasz, że chcąc zaszkodzić innym, najbardziej niszczysz siebie. Aż zostajesz wydrążoną z motywacji, plującą jadem na otoczenie kukłą.

W skrócie, zazdrość tym się różni od zawiści, że to pierwsze mówi Ci, że czegoś pragniesz, a to drugie daje przekonanie, że to coś należy się Tobie bardziej niż innym. Jednocześnie zaciągając zasłonę amnezji na fakt, że jeśli coś chcesz mieć, to musisz ruszyć dupę, by to zdobyć.

autorem zdjęcia w nagłówku jest Scott Joseph