Close
Close

Przez to, że na blogu i Fejsie często przemycam lokalny folklor i klimat miasta królów, często dostaję od Was maile z pytaniami o Kraków, jakbym był certyfikowanym przewodnikiem. Do dyplomu jeszcze troszeńkę mi brakuje, ale na te, na które jestem w stanie sensownie odpowiedzieć za każdym razem odpisuję. I wśród nich regularnie powtarza się, jak poniedziałek po weekendzie, pytanie o jedzenie. A konkretnie: gdzie warto co zjeść w Krakowie? Z adnotacją, żeby najlepiej nie było to miejsce tuzinkowe i przeciętne, ani pod żadnym pozorem sieciówka, tylko typowo lokalna knajpa.

Żeby ułatwić życie i sobie, i Wam, zebrałem 5 miejsc, w których warto zjeść odwiedzając Gród Króla Kraka i jedno bonusowe, gdzie możecie podelektować się najlepszym krakowskim deserem.

 

Zapiekanki na Placu Nowym

gdzie zjeśc w Krakowie - zapiekanki na Placu Nowym

gdzie zjeśc w Krakowie - zapiekanki na Placu Nowym 2

Zwane też zapieksami z okrąglaka. Legenda głosi, że najlepsze są u Endziora, ale niestety to powiedzenie jest już nieaktualne i w zasadzie niemal w każdym okienku okrągłego budynku dostaniesz naprawdę dobrą bagietkę z serem z pieczarkami. I oczywiście z innymi dodatkami wedle uznania. Zapiekanki na Placu Nowym są dostępne w zasadzie w każdej możliwej do wymyślenia konfiguracji: i hawajskie z ananasem, i góralskie z oscypkiem, i greckie z fetą, i wiejskie z kiszonym ogórkiem i kiełbasą.

Być w Krakowie i nie zjeść zapieksy z okrąglaka, to jak być w Paryżu i nie zjeść ślimaków. Da się, ale lepiej się nie przyznawać.

 

Frytki belgijskie

gdzie zjeśc w Krakowie - frytki belgijskie gdzie zjeśc w Krakowie - frytki belgijskie 2

Ostatni krzyk hipsterskiej mody i w wersji dostępnej na skwerku przy ulicy Wawrzyńca, wyjątkowo dobry. Grube, podwójnie smażone, chrupkie fryty z belgijskich ziemniaków z szeroką paletą sosów. Ja jestem tradycjonalistą i zazwyczaj biorę z majonezem, ale z duńskim sosem, miodową musztardą albo pomidorami i bazylią są równie pyszne. To danie jednak nie jest pozbawione wad, po pierwsze to atomowa bomba kaloryczna, po drugie jest bez mięsa. No dobra, w sumie tylko to drugie to wada.

 [emaillocker]

Kiełbaski z Hali Targowej

gdzie zjeśc w Krakowie - kiełbaski z hali targowej gdzie zjeśc w Krakowie - kiełbaski z hali targowej 2

Nie jest to danie ani wykwintne, ani nietypowe, ale ze względu na klimat, w Krakowie kultowe. Kiełba z Niebieskiej Nyski, dostępna codziennie od 20 do 3 w nocy wraz z prawdziwą staroszkolną oranżadą, to klasyka lokalnego folkloru. Idealnie wysmażona, podawana z bułą i musztardą, była nieraz solidnym podkładem pod całonocne szwendanie się po mieście i kolejne zmienianie klubów. Mimo pospolitości tej potrawy, w każdy weekend ustawiają się po nią pod Halą Targową kolejki i młodych, i starych.

 

Pizza Garden

gdzie zjeśc w Krakowie - Pizza Garden gdzie zjeśc w Krakowie - Pizza Garden 2

Najlepsza włoska pizza jaką kiedykolwiek jadłem w Polsce! Niepozorny lokal znajdujący się tuż za przystankiem autobusowym na ulicy Marii Konopnickiej serwuje prawdziwe niebo w gębie. Idealnie wypieczona, z właściwie cienkim ciastem, mozzarellą i prawdziwym pomidorowym sosem. Moja ulubiona to ta z włoską kiełbasą i oliwkami, ale przy innych też nie zdarzyło mi się zostawić choćby brzegów. Niestety ze względu na niewielkie gabaryty lokalu, często trzeba czekać na wolny stolik, ale obłędny smak pizzy rekompensuje wszystko.

 

Jadłodajnia u Stasi

gdzie zjeśc w Krakowie - jadłodajnia u Stasi 2 gdzie zjeśc w Krakowie - jadłodajnia u Stasi 3

W zestawieniu musiał znaleźć się choć jeden lokal z typową polską kuchnią, gdzie dostaniemy klasykę niedzielnych obiadków i jest nim właśnie Jadłodajnia u Stasi. Stołówka w podwórzu Mikołajskiej 16 jest prawdziwym miejscem z duszą, do którego zaglądają w zasadzie tylko wieloletni mieszkańcy Krakowa i częściej spotkamy tu sędziów, czy profesorów niż studenciaków. Dostaniecie tu prawdziwego mielonego, totalnie babciny rosół, ziemniaki ze zsiadłym mlekiem, nieoszukane pierogi z mięsem i inne dania rodem z polskiej wsi. Jeśli chcesz zjeść „zwykły” obiad, to wpadasz tutaj.

 

Lody na Starowiślnej

gdzie zjeśc w Krakowie - lody na Starowiślnej gdzie zjeśc w Krakowie - lody na Starowiślnej 2

Deserowy bonusik, o którym mówiłem we wstępie. O ile we wcześniej opisywanych miejscach mogły się zdarzać mniejsze lub ciut większe kolejki, o tyle w tym przypadku stanie w kilkudziesięcio osobowym tłumie jest pewne. Lody na Starowiślnej 83, to najlepsza i jednocześnie najbardziej oblegana lodziarnia w Krakowie. Słodkości robią z tradycyjnej receptury, co przekłada się na smak doprowadzający podniebienie do orgazmu. Dostępne jest tylko 7 podstawowych smaków – waniliowe, czekoladowe, kawowe, truskawkowe, malinowe, bakaliowe i jagodowe – ale to wystarczy, żebyś oszalał na ich punkcie.

To tyle jeśli chodzi o miejsca, gdzie warto zjeść w Krakowie, ale domyślam się, że dla odwiedzających Miasto Królów to za mało, więc uspokajam, że w przygotowaniu jest też wpis o tym, gdzie warto się napić. Niekoniecznie herbaty.

 [/emaillocker]

(niżej jest kolejny tekst)

Cotygodniowy Przegląd Internetu #40: Ten Typ Mes, afera z Żytnią i polski rebranding

Skip to entry content
żytnia afera
zdjęcie pochodzi z profilu www.facebook.com/ZytniaExtra

W tym tygodniu przez sieć przetoczyło się kilka aferek, z czego jedna swój finał będzie mieć w prokuraturze. I jak dotąd jest to najpoważniejszy kryzys wizerunkowy marki, który swój początek miał na Facebooku. Co dobitnie udowadnia, że profile w mediach społecznościowych to nie tylko głupotki w internecie, którymi nikt się nie przejmuje, ale istotne kanały komunikacji, o które trzeba dbać, zatrudniając profesjonalistów, a nie studenciaków za pińćset złotych. Ale o tym przeczytacie poniżej. W ogóle w tym tygodniu wyjątkowo dużo czytania.

“Gang Albanii to nie muzyka tylko rozrywka”: wywiad z Noonem – jednym z najlepszych hip-hopowych producentów – o zmianach zachodzących w przemyśle muzycznym i podejściu do nowych trendów.

Przemyślenia po aferze z Żytnią: nie znałem zdjęcia ze stanu wojennego, od którego zaczęła się awantura przed jej wybuchem, ale nie uważam tego za wstyd. Za wstyd, tak jak Michał, uważam branie hajsu od firmy za prowadzenie profilu na Fejsie i wypełnianie go zajebanymi zdjęciami z Googli z doklejonym logiem marki.

Jak zdobyłem Morskie Oko biegiem: motywujący tekst o wyznaczaniu sobie kolejnych celów i osiąganiu ich. Dla niektórych to może być nic takiego, ale dla mnie PRZEBIEGNIĘCIE całej trasy do Morskiego Oka, to naprawdę coś!

Urodziłeś się w PRLu? Albo tuż po? To sprawdź, czy wiesz do czego służą te przedmioty, rozwiązując wyjątkowo sentymentalny quiz.

Polski rebranding: czyli jak w polskiej wersji językowej wyglądałoby logo Old Spice, Mr Muscles, czy Always. Z pewnością, któreś z tych zdjęć przewinęło Wam się przez tablicę na Fejsie, ale jestem prawie pewien, że nie widzieliście wszystkich.

Jak wrzucać zdjęcia na Instagrama z przeglądarki? Informacje o tej aplikacji najprawdopodobniej przydadzą się tylko marketerom i pracownikom agencji reklamowych, ale jest to na tyle wyczekiwane rozwiązanie, że mimo wszystko je wrzucam.

Na granicy szaleństwa: niesztampowy wywiad z Tym Typem Mesem. Piotrek opowiada między innymi o tym, jak to jest być dziwakiem i jak jego rodzice zareagowali na decyzję, że będzie muzykiem.

Wprowadzenie do materiałów odzieżowych: przydatny poradnik, tłumaczący, czym się różni dzianina od tkaniny i czy włókno sztuczne jest gorsze od naturalnego.

Koci zaprzęg: to coś co śni mi się po nocach odkąd zobaczyłem ten filmik.

Roll up on the scene like… … By Aaron’s Animals

Posted by Young Paperboyz on 13 kwietnia 2015

 

Klip tygodnia: Mes po raz kolejny udowadnia, że ma najlepsze flow w Polsce, które potrafi wyginać w strony, w które szczęka zwykłego śmiertelnika nie pozwala. Oprócz tego, jak widać po teledysku, w końcu udało mu się zdać prawko, czego serdecznie mu gratuluję. Zrobiłeś to zuchu!

Damska stylówka tygodnia: jestem cichym fanem kombinezonów, zwłaszcza jeśli są nieco bardziej dopasowane i atrakcyjniej leżące na kobiecie, niż te NASA. A neonowy kombinezon Plamki leży na niej jak w hamaku, i – jak sama mówi – dzięki odblaskowemu kolorowi pozwala odnaleźć Cię rodzicom, gdy zgubisz się na plaży.

zdjęcie pochodzi z bloga Plaamkaa.pl
zdjęcie pochodzi z bloga Plaamkaa.pl

 

Męska stylówka tygodnia: klapki Kubota i wysoko podciągnięte skarpy Nike. Czy może być lepsze połączenie dla eleganckiego mężczyzny?

Żadnen Janusz nie przebije moich skarpet do klapek. I to w dodatku Kubotów (y)

Posted by Runblog on 16 sierpnia 2015

 

Fanpage tygodnia: dzisiejszy profil nazywa się “Zły gotyk boli całe życie” i wydaje mi się, że na tym mogę zakończyć argumentajcę tego wyboru.

Jeżeli boicie się, że nie zdążycie schudnąć do CP w stopniu pozwalającym na wciśnięcie się w lateks/gorset/fishnet, to ZGBCŻ oferuję Wam ofertę last minute – obrazek zmniejszający drastycznie apetyt :D

Posted by Zły gotyk boli całe życie. on 16 czerwca 2015

 

Ogłoszenie parafialne: szukam solidnego, dwuosobowego materaca do nowego mieszkania. Jeśli ktoś z Was takowy posiada dłużej niż dwa lata i jest wyjątkowo zadowolony z użytkowania, a na pewno nie budzi się z bólem pleców i nie zapada się do wewnątrz siadając na nim,  to będę bardzo wdzięczny za linka w komentarzu. Albo chociaż podanie marki i modelu.

Biedronka promuje homoseksualizm. Według Frondy

Skip to entry content

Nie myślałem, że kiedyś to napiszę, ale jest portal internetowy, który w niedorzeczności pisanych „artykułów” jest w stanie dorównać naTemat, a czasem nawet ich przebić. Tym portalem jest Fronda. Czemu dzielę się z Wami tą cenną informacją? Bo wczoraj autor-widmo z Frondy opublikował paszkwil o tytule „Polacy nie robią zakupów w Biedronce !!! Ogłaszamy bojkot!”.  Który poza tym, że jest wyrachowaną manipulacją, to zawiera dość spory błąd logiczny. Na tyle duży, że mocno kwestionuje umiejętność myślenia osoby, która go napisała.

Fronda Biedronka

W sklepach Biedronka sprzedawane są książeczki dla dzieci pod tytułem „Mały słownik ważnych pojęć”. Brzmi niewinnie, ale to tylko pozory. Publikacja ta wpisuje się w promocję homoseksualizmu. Dlatego wzywamy do bojkotu sieci sklepów Biedronka do momentu usunięcia książki ze sprzedaży.

Zanim przejdę do tego, cóż takiego strasznego można znaleźć w książeczkach sprzedawanych przez dyskont z robaczkiem w logo, to warto zwrócić uwagę na inną kwestię. Nagłówek paszkwilu brzmi „Polacy nie robią zakupów w Biedronce !!! Ogłaszamy bojkot!”, co jest zagraniem wyjątkowo niskich lotów, bo sugeruje, że jeśli kupujesz cokolwiek w tym sklepie, to nie jesteś prawdziwym Polakiem. Z jednej strony jest to bardzo agresywna odezwa, brutalnie dzieląca społeczeństwo i zmuszająca do opowiedzenia się po którejś ze strony. Z drugiej, zawsze wydawało mi się, że o tym, czy jestem Polakiem, czy nie decyduje coś więcej niż miejsce, w którym kupuję masło.

Może gdyby ktoś z Faktu tak zatytułował swoją manipulację, to przeszedłbym obok tego obojętnie, ale przypomnijmy, że Fronda jest portalem katolickim. Antagonizowanie bliźnich? Iście chrystusowa postawa!

A sama Biedronka tak zachęca do nabycia książki dla dzieci: „Niezwykły rodzaj encyklopedii dla najmłodszych dzieci – ułożone alfabetycznie hasła uzupełniają ciekawostki i eksperymenty oraz komiksowe omówienia” . Wszystko pięknie, prawda? Ale to zwykła ściema. Prawda jest taka, że książka propaguje homoseksualizm.

I teraz zgadnijcie w jaki sposób ta biblia szatana umiejscowiona między kalarepą, a szynką szwardzwaldzką promuje homoseksualizm. Myślicie, że w środku jest wkładka z kamasutrą dla gejów? Albo chociaż wylistowane korzyści z bycia lesbijką? A może demonizowanie ludzkich zarodków jakie powstają ze związków hetero? Niestety, muszę Was rozczarować, ale pudło. W książce znajduje się definicja homofoba („ktoś kto nie lubi homoseksualistów”) i homoseksualisty („człowiek, którego pociągają osoby tej samej płci”). Tyle.

Jeśli podanie definicji jakiegoś zjawiska jest propagowaniem go, to Wikipedia propaguje kazirodztwo i zoofilię.

Idąc dalej tym tokiem rozumowania, kodeks karny propaguje gwałty, przepisy ruchu drogowego propagują wypadki samochodowe, a biblia propaguje grzeszenie. Nie zbaczając z tej ścieżki dedukcyjnej, wyobraźcie sobie teraz co musi propagować książka, w której podana jest definicja heroiny? Albo rasizmu? Albo holocaustu? Szacunek dla autora za genialną przekminę. Einstein mógłby się od niego sporo nauczyć.

Nasze dzieci mogą przeczytać w książce, że homoseksualiści to ludzie czujący pociąg do osób tej samej płci. I widzą zdjęcie uśmiechniętych lesbijek z pieskiem.

Straszne! Dzwońmy na komisariat!

Dlatego wzywamy do bojkotu Biedronki. Dopóki będzie wspierać takie inicjatywy anty-rodzinne nie kupujmy w Biedronce!

Zbojkotujmy też wszystkie encyklopedie internetowe, e-booki, biblioteki, czytelnie i księgarnie! A tak że supermarkety, targi staroci i stoiska w przejściach dworcowych! I kioski! Przecież w każdym z tych miejsc można trafić na książkę, gazetę, czy broszurę, w której jest podana definicja homoseksualizmu! Chore! Na sam koniec zbojkotujmy także literę „h” w alfabecie, bo nigdy nie wiadomo, czy od samego wymawiania tej głoski nie rozpadają się rodziny, a ludzie nie zarażają się gejostwem.

Brawo Fronda, to brzmi logicznie!