Close
Close

7 powodów, dla których warto iść na “Wawel. Alchemia światła”

Skip to entry content

wpis jest wynikiem współpracy z marką Tauron Dystrybucja

W przyszły weekend, czyli 18-go i 19-go września, w Krakowie dzieje się mocna rzecz. O 20:00 na dziedzińcu arkadowym na Wawelu grany będzie multimedialny spektakl na 200 000 lumenów. Przy wsparciu marki Tauron Dystrybucja odbędzie się przedstawienie „Wawel. Alchemia światła” z udziałem takich kozaków jak Jerzy Stuhr, Anna Dymna, Jerzy Trela i Grzegorz Turnau, a to wszystko w oprawie trójwymiarowego mapowania rzucanego na mury zamku. Brzmi abstrakcyjnie jak hasła reklamowe na profilu„Copywriter płakał jak pisał”? No to konkretnie i po kolei o tym, dlaczego niby miałbyś poświęcać piątkowy albo sobotni wieczór, żeby iść na to wydarzenie.

 

Wawel w nowym świetle i formie

Większość osób dawny dom królów polskich kojarzy z nudnym miejscem, w którym, podczas szkolnych wycieczek byli poddawani torturom wysłuchania wszystkich mądrości przewodnika. Wpadli tam raz z klasą i stwierdzili, że tyle kontaktu z najbardziej znanym polskim zamkiem im wystarczy. Ewentualnie patrzą przez pryzmat katastrofy smoleńskiej. „Wawel. Alchemia światła” pozwala spojrzeć na to miejsce z zupełnie innej perspektywy, ukazując je jako przestrzeń, która nie tylko jest świątynią przeszłości, ale i wielofunkcyjnym centrum ekspresji. Łącząc historyczne mury z nowoczesną sztuką audio-wizualną, zamek zupełnie zmienia swoją formę i pokazuje, że tam gdzie na co dzień dominuje patos jest też miejsce na rozrywkę.

 

Jerzy Stuhr

Alchemia Światła Kraków (1)

Pierwszy kontakt z Jerzym Stuhrem miałem jako nastolatek, gdy ciocia zabrała mnie do teatru na jego dwugodzinny monolog – „Kontrabasistę”. Przez cały spektakl siedziałem zamurowany, chłonąc jego grę aktorską i nie mogłem wyjść z podziwu, jak jeden człowiek może przez tak długi czas ciągle gadać i nawet przez moment nie być nudnym. To przedstawienie było mistrzostwem i od tego momentu starałem się śledzić każdą działalność, którą podejmował. I czy dawał wykład dla studentów, czy dubbingował amerykańską animację – tak, tak, mowa o jego kultowej roli w „Shreku” – cały czas robił to na najwyższym możliwym poziomie, magnetyzując odbiorców. Nie spodziewam się, żeby w tym przypadku było inaczej.

 

Wizualizacje

Byliście kiedyś na trójwymiarowym mapowaniu? Ci którzy byli w tym roku w namiocie „Circus tent” na Audioriver powinni kojarzyć temat, a reszcie już wyjaśniam o co chodzi. Mappind 3D to nie wyświetlanie po prostu jakiegoś obrazu na powierzchni płaskiej, jak ma to miejsce przy puszczaniu slajdów na wykładach, czy prowadzeniu prezentacji. To rzucanie na nierówną powierzchnię projekcji, które zostały stworzone tylko i wyłącznie pod nią. Innymi słowy, to użycie konkretnej przestrzeni do pomalowania jej ruchomym światłem.  A teraz weźcie pod uwagę, że mowa w tym kontekście o mapowaniu na zamku sprzed 1000 lat. Nieźle, co?

 

Smok Wawelski

Nie mam takiego świra na punkcie smoków jak Chińczycy, ale odkąd usłyszałem w dzieciństwie legendę o gadzie, który terroryzował Małopolskę lubiłem go sobie wyobrażać. Tym razem nie będę musiał, bo legenda ożyje jako świetlna animacja w swoim naturalnym środowisku – na zamku wśród ludzi.

 

Synestezja

Synestezja, to w największym uproszczeniu pomieszanie zmysłów. Na przykład odbieranie węchem kolorów, lub zmian temperatury za pomocą wzroku. Występuje, gdy do mózgu dochodzi tyle bodźców z otoczenia, że zaczyna je ze sobą łączyć. Biorąc pod uwagę, że podczas „Wawel. Alchemia światła” będzie i muzyka na żywo, i animacje, i efekty świetlne, i taniec, i śpiew, i operowanie słowem mówionym, a wszystko to w sprzyjającym wyostrzaniu zmysłów klimacie nocy, bardzo prawdopodobne, że komuś z Was może się to zdarzyć.

 

Nowoczesna lekcja historii

Alchemia Światła Kraków (4)

Historia była moją piętą achillesową na każdym etapie edukacji i jedynym przedmiotem, z którego miałem kiedykolwiek dwóję na semestr. Głównie przez nauczycieli bez powołania, którzy przekazywali mi wiedzę za karę i ultra niestrawnie napisane podręczniki do tego przedmiotu. Tu będzie zupełnie inaczej. Tu sceny z historii naszego państwa, które są osią fabularną przedstawienia, będą ukazane jako ekscytujące przygody, do których chce się wracać. Czyli odwrotnie niż w szkole.

 

To lepsze niż „w weekend byłem znowu na melanżu”

Ja wiem, że imprezy są spoko i że po ciężkim tygodniu miło odreagować stresy na bibie, ale miło też wyrwać się z rutyny i zrobić coś innego. Próbowanie nowych rzeczy poszerza horyzonty, inspiruje do rozwoju i pozwala poznać nowych ludzi, których nie spotkałoby się w miejscach, do których chodzi się zazwyczaj. I z pewnością podczas pierwszej randki dużo lepiej brzmi „w weekendu byłem na multimedialnym spektaklu na Wawelu z najlepszymi polskimi aktorami teatralnymi i wizualizacjami, od których schodzi zaćma z oczu”, niż „aaa, znowu byłem na melanżu”.

Gdyby powodów do pójścia na „Wawel. Alchemia światła” nie było Wam dość, to tutaj znajdziecie więcej informacji o wydarzeniu www.alchemiaswiatla.pl, a tu kupicie bilety www.ticketpro.pl (lub w Empiku, Media Markcie albo Saturnie). To co, widzimy się?

(niżej jest kolejny tekst)

Kobiece zachowania, które nie pasują mężczyznom

Skip to entry content

Co jakiś czas ktoś wpada na szalony pomysł udowadniania, że obie płcie są równe i jedyne czym się różnią, to narządy do reprodukcji. Oczywiście jako ludzie wszyscy jesteśmy równi i nie można nas dzielić na gorszych i lepszych ze względu na cechy fizyczne, ale nie znaczy to, że psychicznie mężczyźni i kobiety są identyczni. Płeć damska w zachowaniu tak bardzo różni się od męskiej, jak Frank Sinatra muzycznie różni się od Franka Oceana. Albo Nelly od Nelly Furtado. Całościowo. Płcie nie są równe i w zależności od sytuacji, bądź danego aspektu życia, jedna ma więcej przywilejów od drugiej. Przynajmniej w naszej kulturze.

Nie wierzycie? To spróbujcie się nie zgodzić, że poniższe kobiecie zachowania nie pasują mężczyznom.

Całowanie się z koleżanką w usta: czy to na przywitanie, czy do zdjęcia na imprezie. W przypadku lasek, jeśli nie będzie to niezrozumiałe, śmieszne, czy głupie, to w najgorszym wypadku infantylne lub blacharskie. Ale mimo wszystko akceptowalne społecznie, bez epatowania zniesmaczeniem, a już na pewno nie wzbudzające agresji. A teraz wyobraźcie sobie, że dwóch kumpli witając się daje sobie buziaka w usta. Albo chociaż w policzek. Reakcja otoczenia byłaby zupełnie inna, co?

Poprawianie się w każdej szybie i lusterku: dziewczyny często poprawiają bluzkę, stanik, spódnicę, spodnie, marynarkę, koszulę, toczek, apaszkę, okulary, pasek, COKOLWIEK, gdy tylko natrafią na jakąś większą powierzchnię odbijającą obraz. I nie jest to komentowane. Mężczyznie przejawiającemu równe przywiązanie do nienagannego wyglądu od razu przypina się łatkę metroseksualisty albo geja.

Siadanie koleżance na kolanach: w autobusie, tramwaju, na ławce, na imprezie, bo nie ma wystarczająco miejsca, żeby usiadły obie albo dlatego, że po prostu mają taką fantazję. Nikogo za bardzo to nie wzrusza. A użyczenie kolan jednego kumpla drugiemu, żeby sobie przysiadł choć na chwilę? Oj, tu wzruszeniom mogłoby nie być końca i w ruch poszłoby wiele innych przedmiotów, niż tylko brwi.

Obejmowanie/przytulnie się z koleżanką na zdjęciu: bo jak się przytulą do fotki, to jest bardziej imprezowo/radośnie i inni wiedzą, że była taaaka zabawa i ominął ich melanż życia. Gdyby dwóch kolesi objęło się w pasie/założyłoby sobie ręce na szyje, większość osób oglądając taką fotografię jednak cieszyłoby się, że ich tam nie było.

Malowanie się przy innych: tu trudniej odnieść to do mężczyzn, bo faceci jednak z reguły się nie malują. Mimo to, gdy widzę jakąś dziewczynę, która w towarzystwie innych osób, przy stoliku w pubie, wyciąga lusterko i przejeżdża sobie błyszczykiem po wargach, albo jadąc zatłoczonym 501 jakby nigdy nic poprawia rzęsy tuszem, to zastanawiam się, czy również nikt nie miałby nic przeciwko, jakbym sobie zaczął czyścić zęby nicią dentystyczną albo uszy pałeczkami. Na przykład w kolejce do kasy w kinie, no bo czemu nie?

Trzymanie koleżanki za rękę przy przechodzeniu przez klub: żeby się nie zgubić, ewentualnie nie pozowlić tej ładniejszej z pary poderwać ultra przystojnego samca alfa na parkiecie. Przechodzenie dwóch dziewczyn połączonych uściskiem dłoni przez tłok nie budzi niczyich wątpliwości. W przypadku dwóch kolesi – jeśli nie jest to ojciec z synkiem, zaznaczam, synkiem, nie synem –  to samo budzi krzywe spojrzenia i uśpione uszczypliwe docinki pod ich adresem.

Mówienie o przyjaciółce “moja dziewczyna”: jest takie zabawne, no nie? I zupełnie nie mogę zrozumieć, czemu faceci nie mówią o swoich kumplach „mój chłopak”. Macie jakiś pomysł, dlaczego tak jest?

Cotygodniowy Przegląd Internetu #42: religia w szkołach, suchary i tata Batman

Skip to entry content
cotygodniowy przegląd internetu
AUTOREM GRAFIKI JEST SAGA Z BLOGA WYSOKA.ES

Wczoraj przeprowadzam się po raz 17-ty (słownie: SIEDEMNASTY RAZ!) i mimo, że byłem przekonany, że tych rzeczy to mam już naprawdę niewiele, to jak zwykle okazuje się, że jest ich od groma. Czyli na dwa auta. Więc ostatnie dni upłynęły na zabawie pod tytułem “Czy da radę zmieścić 15 kilo ciuchów w kartonie, który zazwyczaj mieści ich 10?”. Nie mniej, internet sam się nie zrobi, więc w przerwie między zaklejaniem napęczniałych kartonów, a zastanawianiem się co w tym mieszkaniu jeszcze jest moje, skleiłem dla Was 42 odcinek CPI (przy wsparciu Sagi, która zrobiła tę zajebistą grafikę w nagłówku!).

Czy religia powinna być w szkołach? Czy może jednak religie? Bardzo trafny komentarz na temat tego o tym, o czym sam myślałem będąc uczniem, czyli czemu uczymy się tylko o Kościele Katolickim, faworyzując go ponad inne wyznania?

Jak się spędza wakacje bez komputera? Po tych sielskich zdjęciach ucieszonych dzieciaków domyślam się, że zajebiście. Zawsze lubiłem wieś latem.

Odwróćmy pytanie o to, ile zarabiają blogerzy: i powiedzmy o tym ile oszczędzają marki wybierając blogi zamiast prasy do promocji swoich produktów. Bo blogi nie dość, że przy tym samym zasięgu są kilkukrotnie tańsze od prasy, to jeszcze bez porównania efektywniejsze.

Jak znaleźć sobie nowych przyjaciół? Budujący tekst o tym, że po skończeniu studiów wciąż jest to możliwe i wcale nie trzeba załamywać rąk, że wszyscy są sparowani i mają rodziny poza Tobą.

Kermit Żaba ma nową, chudszą dziewczynę: nie spodziewałem się, że kiedykolwiek zalinkuję w tym cyklu do Pudelka, no ale tak istotnej informacji nie można pominąć.

12 sztuczek na zaoszczędzenie czasu i ułatwienie życia: w tym obieranie jajka na twardo w kilka sekund i proste czyszczenie kuchenki mikrofalowej.

Najgorszy suchar w realu: nie wiem czy jeszcze nie zezgredziałem, czy wciąż nie dojrzałem, ale mnie śmieszy.


 

Jak powinieneś się zachować, kiedy Twój syn wybrał sobie lalkę na prezent? Właśnie tak! Ojciec na medal, szacuneczek!


 

Każdy cios Jasona Stathama: zebrany w jedno wideo. To się nazywa “poczuć jebnięcie”.


 

Kupa na głowie: genialna parodia :”Trudnych spraw” i życiowa rola Krzyśka Gonciarza na długo zanim został polskim Japończykiem. Czemu tego nie puszczą w telewizji?


 

Klip tygodnia: nie jestem fanem Letniego Chamskiego Podrywu i po udanym z żarcie z “Cinquecento”, jako kolesie, którzy faktycznie chcieli rapować, tak jak Sokół po sukcesie “W aucie”, powinni zostać przy tym, że to był żart, a nie brnąć w pseudo-muzykę. Jednak jestem jeszcze większym nie-fanem Sarsy i innych popowych wydmuszek śpiewających teksty z generatorów piosenek do radia, tak że polecam tę parodię. Świetnie oddaje istotę oryginału.


 

Damska stylówka tygodnia: Paula Jagodzińska zawsze ma zestawy pełne klasy i wdzięku, ale tym jaram się wybitnie, bo mimo, że jest oficjalny, to jednak nie jest sztywny i podkreśla dziewczęcość. Przecudna koszula!

zdjęcie pochodzi z bloga beauty-fashion-shopping.pl
zdjęcie pochodzi z bloga beauty-fashion-shopping.pl

Męska stylówka tygodnia: nie mogłem się zdecydować, czy Roman ztj. Szarmant, czy ja wyglądam lepiej, dlatego wrzucam nas obu. Można wzdychać.

Królowie swagu. #FestiwalWhisky

Posted by Jan Favre on 29 sierpnia 2015

 

Fanpage tygodnia: jakbym miał możliwość wyboru starego przed porodem, to bym zamówił Battatę. Czujecie miny tych wszystkich dzieciaków, jak przyszedłby odebrać Was z przedszkola w masce Batmana? Albo ze studniówki? Albo z komendy? Dobra dwa ostatnie przykłady może nie są najlepszy pomysłem, ale i tak chciałbym to zobaczyć.

Jen. Instagram/Twitter – batdadblake

Posted by Batdad on 28 sierpnia 2015

 

Ogłoszenie parafialne: od dłuższego czasu myślę o tym, żeby przeprosić się z wideo i trochę popracować nad  gadaniem do rejestratorów audio-wizualnych i mieć trochę więcej obycia. Oglądalibyście “Cotygodniowy Przegląd Internetu”, gdyby był w formie filmu, a nie tekstu?