Close
Close

Najbardziej wczuci czytelnicy mogli coś podejrzewać po fotach wrzucanych na fanpage i statusach na profilu prywatnym, ale teraz piszę to oficjalnie: od początku września mieszkam w Warszawie. Nie pisałem o tym od razu, bo potrzebowałem trochę czasu na ogarnięcie kwestii technicznych i musiałem się choć trochę zaklimatyzować. Przeprowadzka między odległymi o 300 kilometrów miastami, to jednak co innego niż przewiezienie swoich rzeczy do drugiej dzielnicy, zwłaszcza gdy okazuje się, że jest ich duuużo więcej niż przypuszczałeś i akcję musisz rozbić na 2 części.

Część osób pewnie jest teraz zaskoczona, bo zawsze podkreślałem swoje przywiązanie i miłość do Krakowa, dlatego słówko wyjaśnienia…

 

Dlaczego? Po co? Czemu?

Kocham Kraków i od 4-tej klasy podstawówki marzyłem o tym, żeby w nim mieszkać. Jest urokliwym, pełnym duszy i czaru, wspaniałym miejscem do mieszkania, imprezowania, a zwłaszcza studiowania. Ale dość średnim do pracy i rozwoju, zwłaszcza jeśli działasz na styku internetu i marketingu i doszedłeś już do jakiegoś poziomu. Niestety, ale od jakiegoś czasu czułem, że to co było do zrobienia w tym mieście już zrobiłem nic więcej już się nie stanie. Miałem wrażenie, że najważniejsze wydarzenia mnie omijają, a ja jestem tylko ich biernym obserwatorem, a nienawidzę tego.

Możliwe, że to moje nastawienie subiektywne, ale czułem, że żeby pójść dalej z blogowaniem, muszę pójść dalej z miejscem zamieszkania. I przenieść się do Warszawy, do miasta, gdzie to wszystko tętni.

„Z kim przestajesz, takim się stajesz” nie jest tylko truizmem rzucanym przez babcie, ale ma odzwierciedlenie w rzeczywistości. To jakimi ludźmi się otaczasz ma na Ciebie bardzo duży wpływ i odbija się na Twoim zachowaniu oraz sposobie myślenia. I jeśli możesz na co dzień spotykać się z osobami, które zajmują się tym samym co Ty i są tym zajarane, to uwierz, że ta energia, wymiana wiedzy i doświadczeń będzie Cię budować i dawać Ci kopa do działania. Ja wiem, że świat nie ma granic, bo jest internet, ale napisanie do kogoś na Fejsie, a spotkanie się twarzą w twarz, to taka różnica, jak oglądanie Paryża na Google Street View, a patrzenie na jego budynki stojąc osobiście na głównych ulicach.

Innym słowy, przyjechałem do stolicy, żeby poczuć pierdolnięcie i wejść z blogowaniem na jeszcze wyższy poziom. Jednak póki co…

 

Jestem totalnym świeżakiem

Byłem wcześniej stolicy przy okazji jakichś konferencji, czy współprac reklamowych, ale to było bywanie. A nie życie. A w Warszawie żyje się zupełnie inaczej niż w Krakowie. Pomijając kwestię cen, to jest kompletnie inne tempo i organizacja miasta. Inaczej też wygląda sposób spędzania czasu i infrastruktura imprezowo-rozrywkowa. Kiedyś pisałem o różnicach między obecną, a byłą stolicą, ale czuję, że będę musiał dopisać drugą część, bo jest tego zdecydowanie więcej. Ale to za jakiś czas, bo aktualnie jestem totalnym świeżakiem w tym mieście, który dopiero uczy się co i jak, więc mam wielką prośbę: jeśli macie jakieś wskazówki odnośnie życia w Warszawie, które mogą ułatwić start w tym niełatwym mieście, to dawajcie do komentarzy.

Z najprzydatniejszych zrobimy osobny wpis dla innych świeżaków. Bo podejrzewam, że nie jestem jedynym nowym w tym ponad półtoramilionowym mieście. Jestem pewien, że jest więcej osób, które póki co czują się tu lekko zagubione, dlatego pomyślałem, że zamiast gubić się osobno, możemy się pogubić…

 

RAZEM

---> KLIKNIJ, ŻEBY DOŁĄCZYĆ DO GRUPY <---
—> KLIKNIJ, ŻEBY DOŁĄCZYĆ DO GRUPY <—

Założyłem facebookową grupę RAZEM, dla wszystkich osób, które razem ze mną chcą poznawać Warszawę, odkrywać w niej ciekawe miejsca, włóczyć się po parkach, zwiedzać zabytki i nauczyć się na pamięć wszystkich stacji metra. Ale nie tylko. To też grupa dla osób, które chcą wybrać się w większym gronie do kina, a potem pogadać przy piwie o filmie. Albo przy winie o spektaklu. Albo przy herbacie o wystawie. Albo przy wiśniówce o koncercie, na którym byli RAZEM. To dla wszystkich pozytywnych ludzi, którzy są otwarci na świat i chcą poznać innych pozytywnych ludzi.  W skrócie: to grupa dla czytelników tego bloga.

Chodźcie i integrujcie się w stolicy wszyscy, to jest bowiem grupa Nasza, która dla Nas została wydana.

https://www.facebook.com/groups/1053617021323891/

(niżej jest kolejny tekst)

Najlepsze uliczne historie: sierpień

Skip to entry content

Wakacje niestety i kalendarzowo i temperaturowo już za nami, co oznacza, że mentalnie musimy się powoli przygotowywać na nadciągające pół roku zimy. A przynajmniej jesieni, jak to było w zeszłym roku. Jednak zanim to nastąpi, coś na dogrzanie się – 10 najlepszych dialogów podłapanych w przestrzeni miejskiej w słoneczne dni. Bo wiecie, podobno zmarszczki mimiczne grzeją.

 

#1 – Niesiony udzielającą się festiwalową euforią i faktem, że w centrum Płocka, jak w cywilizowanych państwach, można napić się na ławce bez obawy o rozstrzelanie i 100-złotowy mandat, podchodzę do starszego pana z flaszką wypełnioną zastanawiającym czerwonym płynem:

– Dzień dobry. Pije pan tę Soplicę Truskawkową? Dobra?
– Co, co?
– Pytam, czy to czerwone co ma pan w ręku, to Soplica Truskawkowa? Bo zastanawiałem się czy kupić.
– Panie, to jest spirytus. Spirytus z mety z Boryszewa. Dać adres?
– Nie dziękuję, jednak zostanę przy piwie.

 

#2 – Wchodzę do Almy i widzę chłopca siedzącego na ziemi przy koszykach, bawiącego się telefonem tak, jakby to było najbardziej oczywiste miejsce i poza do grania na komórce. Gdy płaciłem już za zakupy i pakowałem szamę do siatek, zobaczyłem jak podchodzi do niego jakaś kobieta:

– I widzisz Filipku, widzisz, weszłam po jedną rzecz, a znowu wydawałam 200 złotych. Musisz mnie pilnować. Czemu mnie nie pilnujesz?
– (cisza i kompletnie zdezorientowana mina chłopca)
– Musisz mnie pilnować, bo jak tak dalej pójdzie wydam wszystkie pieniądze tatusia.

 

#3 – Historia z nocnego. Podchodzi lekko zawiany dwudziestokilkulatek do kierowcy w 664 i pyta:

– Jedzie pan przez Czarnowiejską?
– Nie przez Królewską.
– Ale ja mieszkam na Czarnowiejskiej.
– To trzeba wsiąść do innego autobusu.
– Ale chcę jechać z panem, bo pan jest do Hołowczyca podobny. To co, da radę przez tą Czarnowiejską?

Niestety, kierowca był nieugięty, nie dało rady.

 

#4 – Przechodzę przez świeżo asfaltowaną ulicę i lokalna starowinka do mnie:

– Panie, przejdź pan tam dalej, bo się cały przykleisz.
– Dziękuję, ale chyba dam sobie radę.
– Ale to się lepi do podeszwy, całe Roshe pan sobie zniszczysz.

I teraz pytanie dnia: skąd 70-letnia nieszafiarka wiedziała, że to co mam na nogach to Nike Rosherun?

 

#5 – Piękny monolog z TweetUpu na Stadionie Narodowym, wygłoszony oczywiście podczas pobytu w toalecie:

– Wiesz co, nie bierz tego do siebie, bo to nie chodzi o to, że ja cię nie lubię, to nie jest nic personalnego, staram się nie oceniać idei przez pryzmat ludzi, bo to krótkowzroczne, bo nawet idiocie może się zdarzyć wpaść na coś genialnego, co zresztą już się wiele razy zdarzało w historii ludzkości, jak pewnie sam dobrze wiesz, więc moje osobiste nastawienie do ciebie zupełnie nie ma znaczenia i nie traktuj tak tego. Chodzi po prostu o to, że twój pomysł jest chujowy.

 

#6 – Nie było żadnych wolnych Uberów, więc wracając z drukarni byłem zmuszony zamówić normalną taksę. Wsiadam do, delikatnie mówiąc, starawej Skody i mówię:

– Dałoby radę zamknąć te okna? Bo jestem chory i biorę antybiotyk.
– Co, angina?
– No, angina.
– Moja baba ma to samo.
– To zamknie pan?
– Sto złotych, panie. Sto złotych już poszło na lekarstwa, ale przynajmniej jak wracam do domu to mam spokój, bo ją tak boli, że gadać nie może.

Najważniejsze, to widzieć jasne strony każdej sytuacji. A okna zamknął.

 

#7 – Jadę pociągiem i słucham nudnej rozmowy kolesi po 40-tce. Biorąc pod uwagę, że stać ich było na sałatkę w Pendolino i woleli zamówić ją niż schabowego, obstawiam, że są korpo-menadżerami wyższego szczebla. Zasadniczo wałkują temat, żon, dzieci i tego jak to jest ciężko być głową rodziny pojawiającą się w domu tylko w weekendy. W pewnym momencie gadka schodzi na temat porodów:

– Stary, jak moja była w ciąży z drugim synem, to była masakra. To był, nie wiem, jakiś 8 miesiąc, gram sobie w CSa, a ta przychodzi roztrzęsiona i mi ściąga słuchawki. A wiesz, mnie to wkurwia, bo jak gram to muszę być skupiony.
– Wiadomo.
– No, a ta mi słuchawki ściąga, a wiesz ja skupienie, bo nigdy nie wiadomo, gdzie ktoś kampi. Chciałem puścić jej zjebkę, a ta człowieku w płacz i widzę, że coś jej leci po nogach, to już wiedziałem o co chodzi i mówię “pakuj się, kończę mecz i jedziemy”. Wchodzimy do szpitala, biorą ją na salę, a lekarz do mnie, czy chcę być przy porodzie, a ja mówię, że przecież jestem, a on do mnie, czy chcę być na sali. Na sali, czujesz? I oglądać jak jej małego z piczki wyciągają w tej krwi i tym wszystkim co tam wylatuje z tego?
– Ohyda, daj spokój.
– No, dokładnie. To mówię “panie, mam oglądać jak mojej żonie piczkę nacinacie? jeszcze na głowę nie upadłem, ja chcę jeszcze pociupkać!”.

I nie wiem jaka opcja jest gorsza, że ciupkanie było eufemizmem seksu, czy grania w Counter Strike’a?

 

#8 – Dzieci to jednak potrafią spojrzeć na oklepany temat świeżym okiem. Synek do mamy przed witryną sklepową:

– Mamo, kupisz mi ten miecz?
– Nie Michałku. W domu już masz jeden miecz.
– Ale ten jest bardziej rycerzowy! Maaamo, proooszę!
– Nie “rycerzowy”, tylko “rycerski”. Nie ma takiego słowa jak “rycerzowy”.
– Ale czemu?
– No, tak jest w słowniku.
– Ale przecież jest “kolorowy”, a nie “kolorski”.
– Yyy…
– To kupisz mi ten miecz? Proooszę!

 

#9 – Panie w House zawsze pomocne:

– Przepraszam, nie mają państwo jakichś niepotrzebnych kartonów?
– Kantoru? Nie, tu nie ma kantoru.
– Nie, nie, czy nie mają państwo kartonów. Niepotrzebnych KAR-TO-NÓW.
– Ach, kartonów! Nie, nie mamy, ale jakby pan chciał kantor, to jest na samym końcu przy Kerfurze.

 

#10 – Wracając ze spaceru zachciało mi się czegoś słodkiego, to wszedłem do osiedlowego spożywczaka i wziąłem drożdżówkę nie wyglądającą na zupełnie nieświeżą, w bonusie dostając darmową lekcję liczenia procentów:

– Wie pani co, ale mam całe 50 złotych.
– Nic drobnych nie będzie?
– Niestety. Ale mogę zapłacić kartą w razie czego.
– Panie, kartą za jedną bułkę?
– No, jak nie ma pani wydać, to myślałem, że tak będzie łatwiej.
– Kartą za jedną bułkę, heh, dobre. Od 10 złotych można, a nie od złoty czterdzieści.
– Nie wiedziałem. Myślałem, że nie ma limitu.
– No jak, bank przecie bierze 2% za każde płacenie kartą, to z tych złoty czterdzieści ile by zostało? Nic!
– 2% z 1,40 to niecałe 3 grosze. Zresztą, zostałoby 98% kwoty, tak jak przy zakupach za 10 złotych i za 110.
– Niech mie tu pan matematyki nie uczy. Pracuję w handlu przeszło 30 lat i mówię, że poniżej 10 złotych te 2% to się nie opłaca.

Jak macie coś od siebie na rozgrzanie, i nie mówię tu o herbacie z prądem, to dawajcie do komentarzy. Dialogi z plaży punktowane będą podwójnie.

Cotygodniowy Przegląd Internetu #45: Problemy dzieciństwa, Zeus i Blog Forum Gdańsk

Skip to entry content

Ten tydzień praktycznie totalnie zdominowały dwa tematy. Pierwszy to niekwestionowany sukces Roberta Lewandowskiego, który przejdzie do historii piłki nożnej, czyli 5 bramek w 9 minut! Wszyscy powiedzieli już wszystko na ten temat, łącznie z tabunem marek, które chciały się podłączyć pod to wydarzenie, więc ja już sobie odpuszczę. Drugi gorący temat widzicie na ikonie wpisu i więcej dowiecie się o nim na końcu “Przeglądu”. A po drodze kilka innych wieści z sieci.

Chcę oddychać! Apel do prezydenta Andrzeja Dudy w sprawie podpisania nowelizacji ustawy o ochronie środowiska. Czyli innymi słowy, akcja która ma sprawić, że w końcu ktoś ogarnie turbo chujowe powietrze w Krakowie, od którego umierają ludzie.

Portrety depresji: świetne, metaforyczne i jednocześnie bardzo dosłowne fotografie ukazujące stan psychiczny człowieka cierpiącego na tę chorobę.

Czego nauczyła mnie moda na sukces? Mądrości wyniesione z telenoweli wszech czasów, która udowadnia, że możesz być jednocześnie swoim synem, ojcem, szwagrem, dziadkiem i wnukiem. I nie ma w tym nic złego.

Stopy najpierw: ktoś na pomyśle na mojego Instagrama oparł cały blog. Potwierdzając, że to genialny pomysł na zdjęcia.

Problemy dzieciństwa, których nasze dzieci nigdy nie zrozumieją: świetna obserwacja o tym “jak było kiedyś”. Czytam i aż mi głupio, że sam nie wpadłem, żeby o tym napisać choćby na Dzień Dziecka.

Piotra Kaszubski “przeprasza” za lewe interesy i oszustwa: robiąc to w stylu “no wiecie, wyjebałem masę ludzi na w chuj hajsu, ale przecież jestem taki seksowny, więc chyba mi wybaczycie, nie?”.

To moj pierwszy post po dlugiej nieobecnosci. Chcialbym wraz z tym wideo przekazac 400 000 zl na cele charytatywne oraz…

Posted by Piotr Kaszubski on 19 września 2015

 

Rugby to nie jest sport dla panienek: te dziewczyny udowadniają, że to nie do końca prawda. Szczerze mówiąc, wymiękłem oglądając kolejne zderzenia i wywrotki.

Lingerie football…These girls took some hits!!

Posted by Joann Leija on 23 stycznia 2015

 

Czy transformery istnieją w rzeczywistości? Okazuje się, że tak i już piszę list do Świętego Mikołaja, żeby przyniósł mi takie przebranie w grudniu!

 

Czy “Iron Man” to fonetycznie “Ajron Men”? A “Iron Maiden” to “Ajron Mejden”? Arlena Witt udowadnia, że nie i że całe życie byłem w błędzie. Cóż, lepiej późno niż nigdy.

Internet nie leczy: świetna kampania społeczna, w której miałem okazję brać udział i po roli w tym spocie dzwoniła do mnie osoba odpowiedzialna za remake “Scarface’a” z pytaniem, czy nie chciałbym dublować DiCaprio. Cały czas rozważam.

Klip tygodnia: poprzedni singiel z nowej płyty Zeusa opisywałem jako wyjątkowy niewypał, natomiast ten to totalny kozak i to w alternatywnym stylu. Delikatny zupełnie nierapowy bit, jeszcze lżejszy śpiewany refren i mocny, ciężki tekst w zwrotkach. Ostania autentycznie wywołuje łzy, które trudno powstrzymać. Świetny, poruszający utwór.

Damska stylówka tygodnia: to połączenie szortów z koszulą z długim rękawem, kapeluszem i butami na wysokiej platformie jest dziwne, ale na tyle oryginalne, że chciałem je tu wrzucić. Więcej nietypowych mieszanek znajdziecie u Bitcoin BB na blogu.

zdjęcie pochodzi z bloga bitcoinbb.blogspot.com
zdjęcie pochodzi z bloga bitcoinbb.blogspot.com

 

Męska stylówka tygodnia: torba zbyt damska jak dla mnie, ale mega zajefajna polówka! Chyba od liceum nie miałem polo z długim rękawem, tak że chętnie bym przytulił to, które ma na sobie Chris.

  Fanpage tygodnia: “odchodzi się od tego” najlepsza riposta dyskredytująca wypowiedź Twojego rozmówcy w trakcie sieciowej dyskusji. Jesteś mądrzejszy, przystojniejszy i lepiej zarabiający? Coś Ty taki zacofany? Postępowi ludzie odchodzą od tego.

#1475 bramek, 6 zero! #dobronarodowe

Posted by Odchodzi się od tego. on 23 września 2015

 

Ogłoszenie parafialne: dzisiaj wyjątkowo dla mnie istotny komunikat. O 10:00 zaczyna się najważniejsza w kraju konferencją branżowa – Blog Forum Gdańsk – a ja będę na niej jednym z prelegentów! Był to mój cel, odkąd dowiedziałem się o jej istnieniu i strasznie się jaram, że po 4 latach blogowania jestem w tym miejscu, gdzie byli ludzie, od których uczyłem się tego fachu. Będę uczestniczył w panelu “Blogerzy i Startupy: łączy nas społeczność, czyli czego możemy nauczyć się nawzajem od siebie?” i mówił o rozwijaniu bloga, więc jeśli interesuje Was ten temat, to możecie obejrzeć mnie na żywo TUTAJ. Część z moim udziałem zacznie się o 15:00, ale całe wydarzenie jest na tyle interesujące, że warto je śledzić od początku.

blog forum gdańsk 2015

Trzymajcie kciuki, żebym z ekscytacji nie zapomniał o oddychaniu!