Cześć!

Mam na imię Jan (jak Chrzciciel) i choć tego nie widać jestem z rocznika ’88 (jak podwójna nieskończoność w pionie). Mieszkam w Krakowie i jest zajebiście. Lubię dobre jedzenie, głośną muzykę, ciekawych ludzi i jazdę na rowerze. Nie lubię makaronizmów, disco polo i wiecznych malkontentów. Chodzę z głową w chmurach, każdego dnia potykając się o worek doświadczeń i kontener marzeń. Pisząc bloga od jesieni 2011 roku spełniam to największe.

 

Po co to robię?

Bo zawsze chciałem zrobić sobie pracę z hobby i ziścić amerykański sen w Polsce. Nie mieć szefa nad sobą, ani sekretarki pod. Jeździć po świecie, poznawać ludzi, chłonąć rzeczywistość i dostawać hajs za to, że żyję, a nie żyć tylko po to, żeby dostawać hajs. A tak w ogóle to lubię bawić się słowem i podwójnymi znaczeniami, odkąd w przedszkolu usłyszałem żart o tym, że poszła baba po mleko i dostała z bańki.

 

Co aktualnie mi się marzy?

Chcę napisać i wydać powieść, która na tyle złapie za serce, że ludzie złapią się za kieszenie i kupią ją w liczbie zawstydzającej Beatę Pawlikowską.