Close
Close

Co to znaczy, że hotel jest „częściowo odnowiony” albo w „kameralnym otoczeniu”?

Skip to entry content

Cały rok goniłeś dedlajny, czelendżowałeś taski, brałeś ołwertajmy i od stycznia nie było Cię na sikliwie, żeby odłożyć hajs na wymarzone wakacje? I to we wrześniu, kiedy ceny są niższe, ale temperatury wciąż wysokie? Dlatego teraz,  po 10 godzinach gapienia się w monitor w robo, kolejne 4 wciąż nie odrywasz oczu od świecącego pudełka, bo szukasz oferty życia? Bo nie masz siły na nic innego, niż położenie się plackiem na leżaku pod słomkowym parasolem i odholowanie do pokoju, gdy zapadnie zmrok, w ramach ultra all inclusive plus? Ale czytając opisy wycieczek na stronach biur podróży, masz wrażenie, że jesteś w polskim sejmie? Bo ktoś próbuje Ci wmówić, że odebranie kobietom podstawowych praw, to działanie dla ich dobra? Tyle, że w odniesieniu do plaży, basenu i przekąsek?

To piąteczka, bo mam tak samo!

Specjalnie dla Ciebie i tego, który zerka Ci przez ramię, przygotowałem fachowe opracowanie, tłumaczące język biur podróży, na polski. Dzięki niemu dowiesz się, co to znaczy, że hotel jest „częściowo odnowiony” albo, że znajduje się w „kameralnym otoczeniu”.

Jedziemy!

Doskonały dla rodzin, liczne animacje

Zanim zdążysz wejść do hotelu, jedno dziecko przewróci się o Twoją torbę, zanim zdążysz dotknąć stopami piasku, drugie rzuci Cię czymś w głowę. Rano będzie Cię budzić naturalna perkusja w postaci trzaskania drzwiami i waleniami stopami o podłogę, nocą usypiać aria operowa składająca się głównie z takich fraz jak „łeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee”, tudzież „maaaaaaamooooooo”. W trakcie posiłków zaczniesz się zastanawiać, czy zostanie pustelnikiem, to nie jest przypadkiem dobry pomysł.

Po tygodniowych wakacjach w hotelu z miniaquaparkiem staniesz gorliwym fanem Juliusa Fromma. Wynalazcy prezerwatyw.

Plaża piaszczysto-żwirkowa, zalecane obuwie ochronne

 

Chciałeś wrócić do wspomnień z dzieciństwa i wybiec z wody z pełnym wzwodem jak David Hasselhoff w czołówce „Słonecznego Patrolu”? To lepiej zacznij oglądać Bearego Gryllsa, bo bez traperów albo wbijesz sobie kamień w stopę, albo w ogóle złamiesz nogę.

Plus jest taki, że dzieciaki biegające po plaży nie sypią piachem w oczy. Tylko żwirem.

Plaża oddzielona niewielką prywatną ulicą

To jeden z tych opisów, który uczy Cię nowy słów. Konkretnie przysłówka „relatywnie” i „względnie”. Z Czerwonych Maków jest relatywnie niedaleko do Bonarki, a z Katowic do Krakowa jest względnie blisko. Zwłaszcza jak masz samochód. Hotel i plażę może dzielić niewielka ulica z perspektywy Saturna, ale w percepcji żuka gnojarza jest już całkiem spora. 15 minut po asfalcie przeciskając się między samochodami i skuterami to może być niewiele dla lokalsa, ale dla człowieka, który przyjechał na wakacje, odpocząć, to już absurd.

Pytanie ile metrów to jest „niewiele” dla człowieka, który pisał ofertę?

 

Hotel częściowo odnowiony w 2013

Szwagier właściciela maznął ściany w kilku pokojach resztką białej emulsji, a jego syn posklejał taśmą 3 połamane leżaki. A, no i wymieniono wycieraczko-dywan przed wejściem.

 

Romantyczny wypoczynek, kameralne otoczenie

Ewentualnie w opisie oferty może się jeszcze pojawić „malownicza okolica” lub „spokojna część wyspy”. Masz wtedy pewność, że wylądujesz na wydupiu, gdzie mewy zaczynają zawracać. 10 kilometrów do najbliższego spożywczaka, 50 do mocniej ubitej drogi, 100 do namiotu z fotelami ogrodowymi udającego restaurację. Jesteś jak ten koleś w „Ex Machinie”, rzucili Cię na koniec świata i musisz jakoś przetrwać tydzień do powrotu helikoptera.

Jeśli tego potrzebujesz, to super, gorzej jeśli romantyczne wakacje rozumiesz trochę inaczej, niż jako betonowy budynek pośrodku niczego.

Blisko rozrywkowego centrum, wakacyjna atmosfera

Zupełne przeciwieństwo poprzedniego punktu. Tym razem zostałeś wrzucony w sam środek Mordoru dla niepoznaki wyglądającego jak wesołe miasteczko. Po lewej otwarte 24 na dobę tancbudy, młócące w kółko bieżący hit (znasz już na pamięć „Despacito”? nie? spokojnie, zdążysz nadrobić), po prawej też. Z egzotycznych widoków zobaczysz widok ochlejmord nietrafiających sztućcami do ust w trakcie posiłków i widok żywego raka skóry, jeśli gdzieś w opisie wycieczki pojawia się sformułowanie „program animacyjny dla dorosłych”.

W skrócie: „Kac Vegas w Bułgarii: misja Słoneczny Brzeg”.

Ośmiopiętrowy budynek główny i kilkanaście budynków bocznych

Chciałeś wrócić do klimatu kolonii w Darłowie? Walki o jedzenie i wolny stolik na stołówce? Nie? To tak i tak będziesz miał okazję.

W sali zaprojektowanej na 300 osób, w godzinach wydawania posiłków pojawi się ich 3 razy tyle. Więc stojąc w niekończącej się kolejce po zapiekankę ziemniaczaną ze wszystkim, obejrzysz „Igrzyska śmierci” w technologii 5D. Mieszkając w budynku głównym przejdziesz kompleksowy trening cierpliwości czekając na windę za każdym razem, gdy będziesz chciał się z niego wydostać. Natomiast stacjonując w budynkach bocznych, dowiesz się co to znaczy „mieć stopy jak Cejrowski”. Pokonując przed i po każdym śniadaniu, obiedzie i kolacji tygodniowy dystans Roberta Korzeniowskiego.

Wakacje w hotelu molochu = wakacje z rozwojem duchowo-kulturowym.

Kuchnia europejska

Parówki, jajka sadzone, frytki, parówki, jajka sadzone, frytki, parówki,jajka sadzone, frytki, parówki, jajka sadzone, frytki, parówki, jajka sadzone, frytki, parówki,jajka sadzone, frytki, parówki, jajka sadzone, frytki, parówki,jajka sadzone, frytki, parówki, jajka sadzone, frytki, parówki, jajka sadzone, frytki, parówki,jajka sadzone, frytki, parówki,jajka sadzone, frytki, parówki, jajka sadzone, frytki, parówki, jajka sadzone, frytki, parówki, jajka sadzone, frytki, parówki, jajka sadzone, frytki, parówki, jajka sadzone, frytki, parówki, jajka sadzone, frytki. W niedzielę zimna pizza.

---> PRZECZYTAJ KOLEJNY TEKST
  • Świetny tekst <3.

  • Gosia Popławska

    Jak zwykle świetny wpis, tylko teraz przeklęte „Despacito” brzęczy mi w głowie! Janeeeek ;D ratuj!

  • Dopisałabym jeszcze „Przytulny pokój” aka klitka wielkości toi toi’a z widokiem z okna na śmietniki bądź ścianę sąsiedniego budynku, „bogaty program animacji” aka napiżdżająca 24h na dobę irytująca muzyka dla pociech i atakujący Cię klauni zachęcający do nauki strzelania z łuku, oraz – moje ulubione – „bogata flora i fauna ośrodka” czyli pożeranie żywcem przez komary i wyciąganie spod łóżka rodziny karaluszków każdej nocy <3

  • Patrycja

    Ja jestem na jeszcze gorszym etapie, bo wybór wakacji w tym roku jest jednocześnie wyborem podróży poślubnej. Ale jak to mówi mój mąż – każda noc po ślubie jest poślubna i każda podróż po ślubie jest podróżą poślubną. Może ktoś mnie poratuje i da namiary na dobry hotel na Maderze, który nie będzie wielkim molochem pośrodku centrum?

    • Ania

      polecam rocamar royal orhid ! codziennie budził nas szum morzai niezapomniane widoki:) ale pamietajcie ze madera to zwiedzanie (niesamowita wyspa!) bardziej niz lezenie bo pogoda raczej wiosenna, a plaże średnie. Akurat znam sie na temacie bo w turystyce pracowałam wiele lt;) pozdrawiam

  • Anita Krupa

    To jak, który hotel w końcu wybrałeś ?

    • Anita Krupa

      Poratuj pomysłem, bo moje siw skończyły a urlop zaczynam Juz jutro;p

      • Z Kretą to jest tak, że oni trochę inny standard uważają za przyzwoity ;) Ale za to mają pyszne jedzenie i żyją tam cudowni ludzie, dlatego wracam co roku :) Gdybyś był w Chanii lub okolicach, to mogę podrzucić namiary na świetne jedzenie w nieturystycznych cenach!

        • Żeby nie było, „przyzwoity” według TripAdvisora :)

      • Ania

        Creta Star blisko Rethymnonu. Bardzo polecam

    • Lecę na Kretę, do w miarę przyzwoitego, aczkolwiek to okaże się na miejscu :)

  • Robert

    Imię tego pana co umie biegać po żwirze chyba odmienia się Bear’a :)

    • mery

      A nawet Beara ;)

    • Czekam na grammarnazi z certyfikatem, bo nie byłem pewien.

Zrobiłem sobie test na HIV. Jak to wygląda i dlaczego warto?

Skip to entry content

wpis jest elementem kampanii społecznej #mamczasrozmawiac

Mam to niewątpliwe szczęście, że seks w moim domu nigdy nie był tematem tabu i żeby dowiedzieć się skąd się biorą dzieci, nie musiałem czekać do lekcji biologii w czwartej klasie podstawówki, w międzyczasie polując z lornetką na bociany. Zresztą, nikt mi nie opowiadał takich głupot i jedząc gołąbki nie miewałem napadów paniki, że coś twardego między liśćmi kapusty, to nie ziarnko piasku, tylko jednak noworodek.

Zawsze mogłem porozmawiać o tym z mamą, a w zasadzie to ona rozmawiała o tym ze mną.

To od niej dostałem pierwszego „Playboya”, żeby z kobiecego ciała nie robić jakiejś tajemnicy poliszynela. Od niej też usłyszałem, że kiedy dojdę do etapu, w którym będę chciał z kimś pójść do łóżka, to powinienem mieć prezerwatywę. I ta rozmowa miała miejsce długo zanim przeżyłem swój pierwszy raz, a nie tak jak w wielu przypadkach, rok albo dwa lata po. Albo wcale. Podobnie było z tłumaczeniem, że kondomy zabezpieczają nie tylko przed staniem się rodzicem, w momencie kiedy zupełnie nie jest się na to gotowym, ale również przed chorobami.

Na przykład przed HIV.

Czym jest HIV, czym nie jest i co o nim wiemy?

HIV to ludzki wirus upośledzenia odporności. Innymi słowy: skomplikowane cząsteczki organiczne, które mogą spowodować, że Twój organizm będzie miał odporność na tak niskim poziomie, że zapalenie płuc może Cię zabić.

Czy HIV można się zakazić przez pocałunek albo dotyk? Nie. HIV można się zakazić tylko trzema drogami: przez krew (w sensie kontakt z krwią osoby zakażonej), przez seks (także oralny) lub przez poród (od matki).

Czy HIV można się zakazić korzystając z tych samych sztućców? Nie.

A z tego samego prysznica? Też nie.

A z tego samego basenu? Również nie.

A od ukąszenia komara? Także nie. Jak podają badania z 1989, nie ma możliwości, żeby owady przenosiły HIV.

Czym HIV różni się od AIDS?  HIV to wirus, natomiast AIDS to choroba, którą ten wirus wywołuje. Możesz być zakażony HIV nawet przez kilkanaście lat i o tym nie wiedzieć, bo sam wirus nie daje żadnych odczuwalnych oznak. Dopiero, gdy przechodzi w AIDS, daje o sobie znać, bo wtedy złapanie zwykłego przeziębienia staje się walką o życie.

Czy z HIV da się żyć? Jak najbardziej i dodatni wynik na teście wcale nie jest wyrokiem. Przy poziomie dzisiejszej medycyny, dzięki lekarstwom, z HIV da się funkcjonować zawodowo, społecznie, a także związkowo.

Czy jeśli uprawiam seks z jednym i tym samym facetem, i jest on moim pierwszym, to nie ma szans, żebym miała HIV? Dopóki się nie zbadasz, nigdy nie możesz być pewna, bo po pierwsze: mogłaś się zakazić w inny sposób, niż przez seks, po drugie: skąd wiesz, że on nie jest zakażony?

Czy problem HIV dotyczy tylko narkomanów? Nie. Wśród osób zarejestrowanych w 2016 roku, tylko 3% z nich zakaziło się wirusem przy okazji wstrzykiwania narkotyków. Co ciekawe, największą grupą wiekową, której dotyczy zakażenie, nie są – jak mogłoby się wydawać – szalone, nieodpowiedzialne małolaty, tylko ludzie między 30 a 39 rokiem życia. Dorośli.

Czy jeśli używam prezerwatyw, to nie muszę zwracać uwagi na to z kim sypiam i nic mi się nie stanie? Byłoby pięknie, ale nie jest tak do końca. Cytując WHO:

Używanie prezerwatyw chroni przed 80% do 95% zakażeń wirusem HIV, które pojawiłyby się, gdyby prezerwatywy nie zostałyby użyte (nie znaczy to, jednak że 5% do 20% użytkowników prezerwatyw zakazi się HIV).

Tak że, jeśli nie kochasz się z osobą, która się zbadała i wyszedł jej ujemny wyniki, to jakieś ryzyko – niewielkie, ale jednak – istnieje zawsze.

Jak wygląda test na HIV?

W każdym województwie w Polsce są miejsca, gdzie możesz zrobić BEZPŁATNIE i ANONIMOWO test na obecność wirusa HIV. Ja swój robiłem w Zakładzie Mikrobiologii na drugim piętrze Szpitala Uniwersyteckiego na ulicy Mikołaja Kopernika 19, ale jeśli nie mieszkasz w Krakowie, to bliższy siebie punkt możesz sprawdzić na mapce.

  • Nie musisz się wcześniej zapisywać, rejestrować, ani w inny sposób planować badania z wyprzedzeniem. Po prostu przychodzisz i stajesz w kolejce.
  • Nie musisz być ubezpieczony, żeby wykonać badanie. Test jest w pełni anonimowy, w związku z czym, nikt nie pobiera od Ciebie żadnych danych.
  • Nie musisz się przejmować tym „co ludzie o Tobie pomyślą”. Na badania do punktów konsultacyjno-diagnostycznych wszyscy przychodzą w tym samym celu, a w kolejce spotkasz zarówno osoby młodsze od Ciebie, starsze, kobiety, mężczyzn oraz pary.
  • Nie musisz się przejmować tym „co lekarz o Tobie pomyśli”. Osoby pracujące w punktach wykonujących anonimowe testy na HIV są specjalistami, którzy chcą pomagać innym. Są bardzo serdeczni i nie ma mowy, abyś odczuł, że w jakiś sposób Cię oceniają.

Zanim zostanie Ci pobrana krew, rozmawia z Tobą konsultant, tłumacząc jak naprawdę działa HIV, ponieważ sporo osób nie ma świadomości tych mechanizmów. A część, googlując objawy swoich problemów zdrowotnych, sama się diagnozuje, wyczytując na forach internetowych, że osłabienie i ból mięśni to na pewno HIV. Najczęściej, na szczęście, to tylko przeziębienie, stres albo grypa.

Po spokojnej rozmowie idziesz na pobranie krwi, podajesz hasło na jakie będą Ci wydane wyniki badań (tak zaskoczyło mnie to pytanie o hasło, że podałem pierwsze słowo, które mi przyszło do głowy: „pizza”) i po tygodniu przychodzisz po ich odbiór.

Gdy masz się dowiedzieć, czy Twój wyniki jest negatywny, czy pozytywny, również nie jesteś pozostawiony sam sobie, tylko – jak na pierwszym etapie – rozmawia z Tobą konsultant. W moim przypadku potwierdziło się, że nie jestem zakażony, w związku z czym, rozmowa ograniczała się do informacji, co zrobić aby tak pozostało. I sugestii, aby ewentualna partnerka – niezależnie czy stała, czy tymczasowa – również się przebadała.

Bo dopóki nie wykonasz testu, nigdy nie możesz być pewien. Dlatego ja zrobiłem swój.

#mamczasrozmawiac

Z każdym rokiem, w dyskusjach publicznych, seks coraz bardziej przestaje być krępującym tematem, jednak wciąż jest wiele rodzin, gdzie stosunek płciowy określa się „robienie tych rzeczy”, „wchodzeniem pod kołderkę”, „ciupkaniem” lub w inny enigmatyczny sposób, a kwestia chorób przenoszonych drogą płciową jest zupełnie pomijana. Wciąż jest wiele osób, które nie wiedzą jak się zabezpieczać, żeby się nie zakazić HIV, bo nie dowiedzieli się tego ani od rodziców, ani od nauczycieli. Bo każdy z nich bał się o tym rozmawiać. Bo nie wiedział jak to zrobić.

Dlatego cieszę się, że powstają takie kampanie jak #mamczasrozmawiac (organizowana przez Krajowe Centrum ds. AIDS), bo oczywiście uświadamiają co, jak, z czym i dlaczego, ale przede wszystkim pokazują, że o seksie można i powinno się rozmawiać. Publicznie, w związku i w rodzinie. I że tych rozmów nie trzeba się bać.

Więcej informacji znajdziesz na http://mamczasrozmawiac.aids.gov.pl

---> SKOMENTUJ

Utrzymywanie kontaktu z byłą po rozstaniu, to najgłupsze co można zrobić

Skip to entry content

Jak miałem 4 lata nie ogarnąłem, że żeby zejść z karuzeli najpierw wypadałoby ją zatrzymać i na pełnej Hubbie Bubbie przyładowałem kolanem w asfalt. Krew się polała jakbym był na planie horroru gore i z płaczem poleciałem do domu. Mama ranę umyła, odkaziła, ochuchała i ucałowała, żeby nie bolała, a potem przykleiła plaster i powiedziała, żebym w żadnym wypadku nie pchał w nią paluchów, a najlepiej w ogóle jej nie dotykał.

– Czemu, mamo? – zapytałem, bo w wieku 4 lat pytasz o wszystko, niezależnie, czy ma to sens, czy nie.
– Bo jeśli będziesz rozdrapywał ranę, to nigdy się nie zagoi – odpowiedziała mama, wykładając mi najoczywistszą oczywistość.
– Nigdy? – dopytywałem bardziej z przyzwyczajenia niż potrzeby potwierdzenia.
– Nigdy – powtórzyła mama i dodała – a jak będziesz dotykał jej brudnymi rękami, to wda się zakażenie i utną ci nogę.

Rozdrapywanie ran = utrata kończyny. Przyjąłem, zapamiętałem, zrozumiałem.

Mam jednak wrażenie, że niektórzy nigdy nie mieli wypadku na podwórku, bo nie widzą tej zależności. Co ma z tym wspólnego utrzymywanie kontaktu z byłą po rozstaniu? Już tłumaczę.

Zawsze jedna osoba porzuca, a druga jest porzucona

 

To bardzo poprawne politycznie i wygodne dla własnego ego, aby rozpad związku skwitować słowami „postanowiliśmy się rozstać”, ale najczęściej tylko w dwóch przypadkach pokrywa się z rzeczywistością.

Pierwszy: kiedy to jeszcze tak naprawdę nie jest związek, a początkowe spotykanie się i po kilku randkach obie strony dochodzą do tego, że jedyne co je łączy to telefon.

Drugi: kiedy to jest ultra długi, wieloletni, wypalony związek i partnerzy są już tak zobojętnieni na siebie, że w ogóle nie robi im różnicy, czy są razem, czy osobno.

W pozostałych przypadkach, to zawsze jedna osoba wychodzi z pomysłem rozstania, a druga jedyne co może zrobić to się z tym pogodzić lub nie. I jakoś to sobie wytłumaczyć albo robić dobrą minę do złej gry. Ewentualnie awanturować się, wrzucić do sieci jej nagie fotki, spalić jej samochód albo w inny sposób prześladować, co najczęściej jest zakamuflowaną walki o związek. Dzieje się tak właśnie dlatego, że ktoś podjął decyzję za Ciebie.

Decyzję, która Cię boli.

Utrzymywanie kontaktu z byłą to rozdrapywanie ran

 

Niezależnie kto kogo zostawił, czy Ty ją, czy – jeśli los Cię głaszcze butem – ona Ciebie, podtrzymywanie znajomości po rozstaniu to robienie sobie krzywdy. Pisanie do siebie, dzwonienie, a już w szczególności spotykanie się ze sobą, pod jakimkolwiek pretekstem, to tylko i wyłącznie sypanie soli na wyrwę w ciele, która próbuje się zabliźnić. Czysty masochizm.

Niestety działamy w ten sposób, że gdy kogoś stracimy, wspominamy go głównie przez pryzmat dobrych chwil, zupełnie zapominając o tych złych. Jakby ktoś nas hipnotyzował i wymazywał wspomnienia, w których nie rzygacie na siebie płatkami róż. Dlatego, jeśli to ona cię rzuciła, za każdym razem gdy się spotkacie, będziesz przypominał sobie jak to ultra zajebiście było być razem, trzymać się za ręce i znikać w kadrze idąc w stronę zachodzącego słońca. A potem orientował się, że już nie tak jest i ukrywał łzy, próbując się z tym pogodzić.

I tak w kółko, i w kółko, i w kółko jakbyś miał na drugie Syzyf.

Z kolei, jeśli to Ty dałeś jej wypowiedzenie relacji w trybie natychmiastowym, to pisząc do niej „cześć, co słychać?”, ciągle będziesz miał wyrzuty sumienia i samobiczował się, że to zrobiłeś. A nie powinieneś.

W obu przypadkach: bez sensu.

Przyjaźń z byłą jest jak dobrze płatna praca zaraz po studiach

 

Istnieje głównie w filmach.

W 101 przypadkach na 100, to akcja szpiegowska pod przykryciem i próba reaktywowania związku przez jedną ze stron. Lub misja wywiadowcza mająca na celu wybadanie, czy ta druga strona ma już kogoś nowego.

Stojąc w miejscu nie pójdziesz do przodu

 

A gdy piszesz do niej, dzwonisz, szukasz okazji, żeby się zobaczyć i nie przyjmujesz do wiadomości, że już nie jesteście parą, to tak właśnie się zachowujesz. Jakbyś próbował złapać pociąg, który już dawno odjechał i zamiast pójść dalej albo wsiąść do następnego, liczysz że jeśli wystarczająco długo będziesz stał w miejscu, to ten zawróci.

Nie stanie się tak. Za to możesz być niemal pewien innego scenariusza. Ona wejdzie w nowy związek, a Ty po czasie ockniesz się sfrustrowany. Sfrustrowany tym, ile dni zmarnowałeś wmawiając samemu sobie, że martwego motyla można wskrzesić i zmusić do lotu.

Koniec związku, to nie koniec świata. Nawet przewlekłe zapalenie ucha środkowego, to nie koniec świata (mimo, że boli jak skurwysyn). Jedynie koniec świata, to koniec świata. Podpisano Jano Coelho.

Ze zużytą relacją, zrób to co ze zużytymi butami

 

Pozbądź się jej. Zapakuj w foliowy worek i wrzuć do śmietnika.

Nie ma zupełnie żadnego powodu, abyś uczestniczył w grze pozorów i udawał, że pasuje Ci bycie przyjaciółmi/bliskimi znajomymi. Byliście kimś więcej, byliście kochankami, byliście życiowymi partnerami i przestaliście być. Jedno z Was postanowiło zsiąść z tandemu, na którym jechaliście razem i iść w swoją stronę, masz teraz udawać, że lubisz pedałować w pojedynkę na dwuosobowym rowerze?

Skasuj jej numer, ukryj jej aktywność na Facebooku albo w ogóle usuń, wywal wspólne zdjęcia z Instagrama. Ona to już przeszłość, a życie przeszłością jeszcze nikomu nie wyszło na dobre. Spytaj zarząd Kodaka, który zatykał uszy za każdym razem, gdy ktoś im mówił, że fotografia analogowa to już przeżytek. Im szybciej odetniesz się od tego co było, tym lepiej dla Ciebie. Im szybciej przestaniesz rozdrapywać ranę, tym szybciej się zabliźni. I nie utną Ci nogi.

Martwisz się jak ona zareaguje? Puszczą Białowieską i ginącymi gatunkami zwierząt też się tak przejmujesz? Skup się na sobie i na tym, co sprawia, że Ty się dobrze czujesz. Ona rzucając Cię już to zrobiła.

---> SKOMENTUJ

Skończyłem pisać książkę!

Skip to entry content

Chciałbym napisać tu coś mądrego, ale czuję, że wszystkie mądre słowa i finezyjne zwroty zużyłem pisząc książkę, dlatego krótko: SKOŃCZYŁEM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Więcej w poniższym filmie, a jeszcze więcej (między innymi o czym ona będzie i jaki będzie jej tytuł) w specjalnym newsletterze: http://tnij.at/KsiazkaJanka

---> SKOMENTUJ